Nasz Batyk - prelekcj...Czego nie ma Lubin?DOSTPU DO MORZA! Ale zmienimy to! Chocia na chwil... za spraw naszych wyjtkowych goci z Gdyni, a dokadnie z Ak... »
Ponad 700 tysicy mieszkaców Dolnego lska dostay dostao dodatkowe wypaty z ZUS. Tegoroczne 13 – wyniosy w sumie 1,3 mld z. W... »
Repertuar Kina Muza w ...KINO MUZA 15-21.05.2026 15.05 Pitek 15:00 > Kurozajc i witynia wistaka – premiera > Fra / ms 17:00 > Weekend z MDA... »
Wczeniej oszukiwali n...Lubiscy policjanci po raz kolejny apeluj o rozwag i ostrono w kontaktach prowadzonych za porednictwem komunikatorów internetowych. ... »




Data dodania: 11 marca 2009 — Kategoria: Gazeta POLSKA

Jutro sd wyda wyrok. Orzeknie, czy przedstawione w procesie dowody pozwalaj na skazanie piciu modych mczyzn za brutalne pobicie szesnastoletniego ukasza Witkowicza i jego ojca Jana. Noc z 12 na 13 stycznia 2008 roku wracali z przychodni zdrowia w Polkowicach i zostali napadnici przez grup ludzi. Pana Jana uderzono w twarz, dosta gazem w oczy. Sysza jak obok jczy katowany przez nieznajomych syn i nie potrafi mu pomóc. Po pobiciu ukasz w cikim stanie trafi do szpitala. Przez tydzie lea w piczce. Lekarze ocalili mu ycie, ale ju na zawsze bdzie odczuwa skutki napaci.
Policja szybko uja Tomasza A., jego przyrodniego brata Pawa P.
oraz kolegów Kamila J., Piotra S. i Mateusza B. Przygotowano akt
oskarenia. Dla Tomasza A., który wedug ustale ze ledztwa zadawa
Witkowiczom ciosy, oskaryciel da 9 lat wizienia. Wobec pozostaych
uczestników napaci prokuratura wnosi o kary od roku do 2 lat
pozbawienia wolnoci w zawieszeniu.
Dowody, na podstawie których sd
musi wyda werdykt, s dyskusyjne. Najwaniejsze to zeznania Jana
Witkowicza, zmieniane podczas ledztwa. Nie wiadomo, czy Tomasz A. bi
goymi rkoma (pierwotna wersja), czy mia pak (wersja ostateczna). W
trakcie okazania pokrzywdzeni nie rozpoznali napastników. Niby nic
dziwnego: byo ciemno, wydarzenia nastpiy byskawicznie, a oczy pana
Jana zawiy od gazu. To wszystko jednak sprawia, e w finale procesu
bardziej przekonujco od gosów oskarycieli brzmi argumenty obrony.
Tomasz A. przyznaje si tylko do prynicia gazem i uderzenia
otwart doni w twarz Jana Witkowicza. W ostatnim sowie zwróci si
wprost do pokrzywdzonych: - Panie Janie, panie ukaszu, bardzo wam
wspóczuj, rozumiem wasz al, zo. Ale nie uspokoicie sumienia,
jeli niewinna osoba pójdzie siedzie, a sprawca waszych cierpie
pozostanie na wolnoci - przekonywa.
Tomasz A. uwaa si za ofiar
policji i prokuratury, które manipuloway nim podczas ledztwa, oraz
mediów, bo - jak twierdzi - ju wyday na niego wyrok. On te w trakcie
dochodzenia zmienia wersje wydarze. Tumaczy to naciskami policji.
-
Byem zastraszany - mówi. - Nazywano mnie bandyt i morderc. Wmawiano,
e jestem zaka rodziny i zgnij jak szczur w wizieniu.
Aresztowano
go cztery miesice przed lubem z mioci jego ycia. Akurat w chwili,
kiedy dosta wymarzon prac w kopalni. Dlatego za kratami myla tylko
o tym, by jak najszybciej wróci na wolno.
- Miaem zapewnienie,
e jeli zeznam jak chce policja, to zaatwi spraw z prokuratur: bez
rozprawy dostan wyrok w zawieszeniu i wprost z doka wyjd do domu -
opowiada w sdzie Tomasz A. - Policjanci przekonywali: opowiedz tak
jak ustalilimy, a bdzie dobrze. Teraz wiem, dlaczego. Bo nie mieli
dowodów.
W ostatnim sowie A. zarzuci równie Janowi Witkowiczowi, e da sob
kierowa policji i prokuraturze. e podpisywa nieprawdziwe zeznania. -
Dalej pan tkwi w tym kamstwie - stwierdzi.
Sd ma przed sob trudne zadanie. Jutro wyrok.
Piotr Kanikowski
Wszystkie komentarze umieszczane przez u?ytkownik?w i gosci portalu sa ich osobista opinia. Redakcja oraz wlasciciele portalu nie biora odpowiedzialnosci za komentarze odwiedzaj±cych.